O pływaniu kradzioną łódką po norweskich wodach

„Wypożyczyć” łódkę z portu, założyć kapok i wypłynąć na norweskie wody okalające Voldę. Brzmiało jak plan na miłe spędzenie popołudnia,
a okazało się prawdziwą walką o przetrwanie. Mimo fali zimnych i słonych doznań tęsknię za uczuciem, kiedy strach mieszał się z ekscytacją.

DSC_0258b_wm.jpg

Znajomi z Voldy zaproponowali nam rejs łódką, zgodziłyśmy się bez wahania, bo nie miałyśmy innych zaplanowanych rzeczy na ten dzień. Popłynęła z nami Milena, która akurat zaszczyciła nas swoją obecnością. Kupiliśmy baniak paliwa, „pożyczyliśmy” wolno stojącą łódkę z portu i wypłynęliśmy.

DSC_0139b_wm

DSC_0136b_wm

DSC_0280b_wm

DSC_0266b_wm

DSC_0264b_wm

DSC_0281b_wmDSC_0269b_wm

DSC_0276b_wm

Nasz rejs zaczął się łagodnie, wiał delikatny wiatr, do uszu dochodził szum wody. Łódka błogo się unosiła. Miałyśmy sporo czasu, żeby zapełnić „klisze” naszych aparatów. Gdzieś pośrodku wyciągnęliśmy wędki.

DSC_0278b_wm

DSC_0292b_wm

DSC_0295b_wm

Makrele mając w pamięci rzeź, jakiej się dopuściliśmy omijały naszą łódką szerokim łukiem. Po pewnym czasie zaczęła dopadać nas stagnacja i znużenie. Aśka nawet postanowiła się przespać 😛

DSC_0284b_wm

Pewnie z Mileną dołączyłybyśmy do niej wkrótce, gdyby nie chłopaki, których dopadł wówczas syndrom samca na wolności. Postanowili zaprezentować, co potrafi nasza mała, niewinna łódka- włączyli silnik i … emocje.

DSC_0283b_wm

Prawdopodobnie ostatnie zdjęcie na wodzie.

Na początku odważnie relacjonowałyśmy wszystko, co się działo. Miałam w planie stworzyć mikro fotoreportaż, ale jedna z  wielkich fal o mało nie wyrzuciła mnie z łódki. Kilka sekund później owijałam aparat wszystkim, co miałam pod ręką, żeby nie zamókł. Kurczowo ściskając swoje rzeczy wrzeszczałyśmy ze strachu. Oczywiście to jeszcze bardziej nakręcało chłopaków. Z maksymalną prędkością burzyliśmy nostalgiczny charakter idealnie gładkiego lustra wody burząc go na kawałki.

Opisując Wam tą przygodę niemalże czuję słone, obce usta i sztywne, mokre włosy. Na myśl o chłodnym norweskim wietrze dostaję gęsiej skórki. Mimo to chciałabym tam wrócić i przeżyć to jeszcze raz, może nawet więcej.

DSC_0306b

Aż pożółkłyśmy z nadmiaru wrażeń.

Dotarłam właśnie do ostatniego zdjęcia, które wykonałam tego dnia. Nie mając na sobie ani jednej suchej nitki, biegłyśmy w kapokach na pobliską stację benzynową, aby tam chociaż trochę ogrzać się i osuszyć. Minąwszy zaskoczonego kasjera wtargnęłyśmy w trójkę do jednej toalety. Osuszywszy się trochę papierowymi ręcznikami dołączyłyśmy do chłopaków, którzy pili już kawę na kanapach. Dopiero w  takich sytuacjach docenia się niezwykłość małych rzeczy. Było to jedne z lepszych latte, jakie wypiłam w swoim życiu.

Asia 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s