Update: Spowiadam się Wam

Post ten będzie czymś w rodzaju psychoanalizy. Minęło już trochę czasu od mojego powrotu, dlatego na wszystko mogę spojrzeć bardziej obiektywnie, na chłodno przeanalizować, jak roczny pobyt w Norwegii wpłynął na moje życie. Wyjeżdżając niczego nie zakładałam, nie planowałam. Do wyjazdu namówiła mnie Aśka (jestem Ci bardzo wdzięczna). Pojechałam, mimo, że szczerze nienawidzę zimy, zimna, a dzika natura nigdy mnie nie pociągała.

Poznałam dwie twarze Norwegii – bardziej cywilizowaną, czyli Oslo i okolice oraz bardziej nieokiełznaną, taką jak Volda.DSC_0544_wmStolicę pokochałam szybko. Pomimo nieprzyjemności, jakie napotkałyśmy pierwszego dnia miejsce to obdarzyłam sympatią. Poczułam, że mam wszystko to, czego od dawna mi brakowało. Jako, że był to mój pierwszy wyjazd na studia za granicę napawałam się uczuciem całkowitej niezależności i wolności. post 4_wmDługie, zimowe wieczory nie były wcale takie straszne. Kolejne dni upływały na spotkaniach towarzyskich, zajęciach w szkole, kursie norweskiego. Plan tygodnia był stały, nie zmieniał się zanadto: od poniedziałku do środy uczelnia, w czwartki Horgan`s,
w piątki quizy i wieczory filmowe, sanki, wycieczki i inne atrakcje w soboty, w niedziele natomiast koncerty muzyczne w BLÅ. Ostatni dzień tygodnia lubiłam najbardziej, ze względu na niesamowity klimat i nastrój, w jaki potrafiła wprowadzić mnie norweska kapela Frank Znort Quartet.

Zresztą posłuchajcie sami: https://www.youtube.com/watch?v=_AFCtda-i9g

fzq-black-white

W Oslo żyło się szybko i na pełnych obrotach. Wiele zmieniło się w moim życiu (wtajemniczeni wiedzą o co chodzi). Z perspektywy czasu wiem, że popełniłam też mnóstwo błędów wchodząc w relacje z osobami, którym do granic szaleństwa podobała się multikulti Asia, a ich uczucie szybko wygasło po moim powrocie do Polski. W tym punkcie kończę moje dywagacje. Nie mogę pozwolić na to, żeby teraźniejszość wpłynęła na mój odbiór przeszłości. Poznałam bardzo dużo nowych ludzi.
Z większością nadal mam kontakt. Co więcej, planujemy spisać nasze przeżycia z Oslo
i chociaż prace nad projektem trochę zwolniły to wierzę, że któregoś dnia przeczytacie
o legendarnej grupie Lavavajillas (z hiszp. zmywarka).

Opera2_wm

Opera4_wm

Opera w Oslo

W stolicy po raz pierwszy zetknęłam się z wielokulturowością, do której na początku naprawdę ciężko było się przyzwyczaić. Z czasem oswoiłam swój strach przed tym, co było mi obce i nieznane. Pamiętam przerażoną twarz mojej mamy, kiedy spacerowałyśmy po Grønland – dzielnicy zamieszkałej głównie przez imigrantów. Była bardzo zaskoczona faktem, że zbiorowisko Murzynów, czy kobiet w burkach nie robi na mnie żadnego wrażenia. Potrafiłam nawet pokłócić się z Arabem, który wepchnął się
w kolejkę na targu. Nauczyłam się funkcjonować w multikulturowym środowisku,
w którym, co bardzo mnie zaskoczyło czułam się nadzwyczaj dobrze. Oslo w opinii odwiedzających uchodzi za miasto bezpieczne. Muszę przyznać, że nigdy nie znalazłam się w sytuacji podbramkowej, nawet kiedy o północy wychodziłam, żeby w przypływie energii pobiegać. Nie odważyłabym się na to mieszkając w Łodzi, czy w Warszawie. Generalnie w stolicy powietrze wydawało się jakieś lżejsze. W ogóle nie dało się wyczuć charakterystycznego dla większości europejskich miast pośpiechu. Właściwie od razu zachłysnęłyśmy się norweskim stylem życia, który ująć można w trzech krótkich słowach: work-life balance. Obserwując ludzi w ich codziennej pracy doszłam do wniosku, że ich praca nie pochłania im całego życia, co często przytrafia się Polakom. Niektórzy z Was powiedzą pewnie, że to zasługa większych możliwości finansowych. Z pewnością coś
w tym musi być, ale nie zakładałabym, że jest to kluczowa kwestia.

_MG_5538_wm

Umiejętność odseparowywania życia prywatnego od zawodowego to jedna z tych rzeczy, które budzą mój podziw. Podobnie, jak norweska powściągliwość. Jak pisałyśmy już we wcześniejszych postach Norwedzy w pierwszym kontakcie sprawiają wrażenie chłodnych i zamkniętych. Dopiero po pewnym czasie (ale nie zawsze) otwierają się przed swoim rozmówcą. Norwegów dzieli się na przyjaciół i obcych. Nikt nie będzie próbował się z nami zaprzyjaźnić na siłę, czego i my nie powinniśmy praktykować przebywając wśród Skandynawów. Przeniosłam to na polskie podwórko i moje życie zmieniło się na dobre. Nie ma sensu tracić czasu na znajomości i ludzi, którzy są dla Ciebie tylko „meblami”. Postanowiłam – biorąc przykład z moich norweskich znajomych poświęcać czas i uwagę, tylko tym, którzy potrafią to docenić i odwzajemnić. Uwolniłam się od fałszywych przyjaciół, którzy tylko pochłaniali moją energię.

_MG_4611_wm

Na balkonie St.Hanshaugen

 

Wyluzowałam się totalnie oraz przestałam przejmować się sprawami, na które i tak nie mamy większego wpływu. Skupiłam się na tylko na tym, co w tamtym okresie było dla mnie najważniejsze. Semestr spędzony w Oslo na pewno zostawił po sobie ślad. Norweski styl życia zaintrygował mnie na tyle, że postanowiłam poznać inną część kraju – region Møre og Romsdal. O tym, jak pobyt w Voldzie wpłynął na moje życie i dlaczego polecam wszystkim wyjechać na urlop na norweską wieś przeczytacie w tym poście.

Asia

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s