Gdy jesteś za granicą… (2/2)

Każdego dnia kilka tysięcy Polaków decyduje się na wyjazd za granicę. Według danych zamieszczonych na stronie Głównego Urzędu Statystycznego w 2013 roku liczba emigrantów wynosiła ponad dwa miliony. Wartość ta rośnie z każdym upływającym kwartałem.

Emigracja zarobkowa Polaków

 

Przyczyny migracji są wszystkim znane i nie ma sensu się dłużej na ten temat rozpisywać. Wolałabym skupić się na tym, co następuję kiedy zdążycie już ulokować się w nowym miejscu, nazwanym przez siebie, przypuśćmy, nowym „domem”.  Mnie osobiście nie przeszłoby to przez gardło, inni nie mają z tym problemu albo po prostu lubią niektóre rzeczy wyolbrzymiać. Uważam, że pewne słowa i frazy mają znaczenie, tylko wtedy kiedy nie pełnią roli tzw.  „zapychaczy” (dygresja autorki, niepotrzebne – nie czytać). Wróćmy jednak do właściwej kwestii. Wypakowaliście rzeczy, ponaklejaliście zdjęcia na ścianach, włożyliście kwiaty do wazonu. Wszystko wydaje się być na swoim miejscu, a nowa rzeczywistość zyskuje status „accepted”. Następnego dnia zaczynacie prawdopodobnie już niepierwsze „nowe życie”,  związane jak to zwykle z pracą, studiami oraz innymi rozrywkami dnia codziennego. W zależności od miejsca, w którym się znajdujecie możecie mieć mniejsze lub większe problemy z wbiciem się
w nieznane Wam wcześniej realia. Jeśli wyjeżdżacie do kraju, w którym językiem urzędowym jest angielski powszechne czynności związane między innymi z robieniem zakupów nie powinny sprawiać Wam problemów. Sytuacja komplikuje się trochę
w momencie, kiedy państwem waszej destynacji jest, tak jak w naszym przypadku -Norwegia. Oczywiście posługując się biegle angielskim w kraju Wikingów załatwisz praktycznie wszystko i nie musisz silić się na naukę norweskiego, jednak ze względu na specyfikę skandynawskiego rynku umiejętność ta znacznie ułatwia życie. Dlaczego ? Powód jest prosty: wchodzisz do sklepu i widzisz produkty na których nalepione są etykiety tylko w języku norweskim. Ile razy możesz pytać się innych klientów o skład czegoś, co wygląda Ci na serek naturalny, a w domu okazuje się być pastą z makreli(o prostym, norweskim designie napiszemy w kolejnym poście)?

Wkurzające, prawda ? Masz dwie opcje: zacząć uczyć się języka albo błądzić między sklepowymi regałami, jak dziecko we mgle. My, nauczone na błędach popełnionych podczas naszego pierwszego tygodnia pobytu w Oslo, wybrałyśmy pierwszą
z wymienionych. Teraz możemy się śmiać ze swoich starych zdobyczy ze sklepu. Problemów wynikających z nieznajomości norweskich realiów nie mamy, co nie oznacza, że swój pobyt za granicą możemy opisywać w samych superlatywach.

Ostatnia podróż do Oslo

W życiu każdego emigranta przychodzi taki moment, kiedy fascynujące, wygodne i często bardziej dostatnie życie przestaje go zadowalać i zaczyna odczuwać brak. Najtrudniejszym do zniesienia uczuciem jest niewątpliwie tęsknota. Nie pomagają wysyłane codziennie snapy, zdjęcia, czy długie rozmowy na skype. Nowi znajomi nie są w stanie zastąpić Ci bliskich. Momentami możesz mieć wrażenie, że pomimo swojego niezwykle interesującego życia, jakie wiedziesz za granicą coś Cię omija. Czas płynie nie tylko Tobie, ale również twoim rodzicom, rodzeństwu, chłopakowi, czy dziewczynie. Tym gorzej, jeśli osoby z Twojego najbliższego grona są na etapie jakiś ważnych życiowych zmian, a Ty nie możesz być z nimi. Ile dałabym za to, żeby zobaczyć przestraszoną minę młodszej siostry przed czekającym ją pierwszym kolokwium (proszę o uwiecznienie tego na fotografii!) 😛
Rozłąki mają, wbrew pozorom też swoje dobre strony. Przebywając za granicą zaczynasz doceniać rzeczy, które do tej pory nie miały dla Ciebie żadnego znaczenia. Co więcej, budzą się w Tobie uczucia, o których posiadanie nie podejrzewałbyś samego siebie. Jednym z nich jest … patriotyzm. O ironio, wyjeżdżasz z kraju, bo nie widzisz
w nim perspektyw na dalsze życie, czy – tak jak my, poszukujesz nowych ścieżek rozwoju i zaczynasz mimowolnie tęsknić za wszystkim tym, co zostawiłeś. W pierwszym semestrze, kiedy jeszcze studiowałyśmy w Oslo miałyśmy okazję wziąć udział w obchodach święta narodowego Norwegów. Przyznam szczerze, że naprawdę urzekła mnie atmosfera, jaka panowała wokół: przebrani w swoje tradycyjne stroje Norwedzy dumnie zmierzający główną ulicą wprost do pałacu królewskiego, radość i wzajemne pozdrawianie się słowami: „Gratulerer med dagen„.

Uroczysta parada w Oslo

Z nimi aż chciało się świętować, więc odświętnie ubrane, zaopatrzone we flagi przyłączyłyśmy się do parady. Ich entuzjazm skłonił mnie do przemyśleń, dlaczego Polacy nie potrafią świętować w podobny sposób, nie wspominając już o umiejętności wypowiadania się w dobrym tonie o swojej Ojczyźnie. Jesteśmy urodzonymi malkontentami, mówimy Polska i widzimy opasłych, bezproduktywnych polityków, korupcję, bezrobocie i niskie płace. Jakby życie w naszym kraju było najgorszą karą, jaka mogła nas spotkać. Jeszcze niedawno sama miałam problem z dostrzeganiem zalet bycia Polką. Przyleciałam do kraju, który za wielu uważany jest za królestwo mlekiem i miodem płynące i przejrzałam na oczy. Na światło dzienne zaczęły wychodzić negatywne aspekty, o których nie przeczytacie w przewodnikach turystycznych. Zaczęłam myśleć o Polsce i moich rodakach w nieco łagodniejszym tonie. Prawdopodobnie udzielił mi się entuzjazm Norwegów, bo od tamtej pory staram się emanować dumą wynikającą z bycia Polką. Pewnie nie jestem jeszcze gotowa na wskoczenie w łowicki strój przy pierwszej nadarzającej się okazji, ale jeśli mogę przyłączyć się do akcji Narodowego Czytania Pana Tadeusza, tak jak zrobiłyśmy to ostatnio to czemu nie ? Sytuacja ekonomiczna Polski może i nie wygląda najlepiej na tle innych państw, ale czy przyczyną wszystkich rozczarowań jest status materialny ? Będąc na emigracji tęsknimy za błahostkami, takimi jak smak i zapach domowych potraw, których często nie jesteśmy w stanie przygotować z dostępnych za granicą produktów. (Raz podjęłyśmy się akcji lepienia pierogów ruskich, które potem jadłyśmy przez najbliższe kilka tygodni :P) Pomimo tego, że naprawdę podoba mi się w Norwegii i odpowiada mi skandynawski tryb życia nie chciałabym zabawić tu na dłużej i swoją przyszłość wiążę
z Polską, za którą mimo wszystko- tęsknię.

Co myślicie o życiu na emigracji ? Podzielcie się swoimi spostrzeżeniami w komentarzach. 🙂

Asia, z zadziwiająco słonecznej Voldy

Volda

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s