Na spacer do Kopenhagi (2/2)

Prom wpływa powoli do portu, ktoś mówi, że widać miasto. Ciągnę Meredith na pokład, żeby na nie popatrzeć. Byłam podekscytowana tym, że wreszcie jesteśmy, mimo, że port nie wyróżniał się niczym. Wmawiałam sobie, że nawet powietrze smakuje inaczej, kolory są inne. Dziś myślę, że był to syndrom „Ale super! Wreszcie na miejscu!”, bo owszem, parę minut później stałyśmy już na ziemi kopenhaskiej.

 

1

 

Z portu zabiera nas darmowy shuttle-bus na stację Nørreport. Mieści się ona u wylotu najdłuższego deptaku w Kopenhadze. Tam właśnie zastałyśmy widok ze zdjęcia, czyli mnóstwo rowerów. Muszę przyznać, że poruszanie się po mieście, w którym infrastruktura rowerowa jest rozwinięta tak perfekcyjnie i na równi z samochodową, dla osoby, która nie jest do tego przyzwyczajona, może skończyć się czasem wypadkiem. Mówię o tym z doświadczenia właśnie, ponieważ o włos trzy raz w Kopenhadze uniknęłam wypadku z rowerzystą. I, oczywiście, wina byłaby po mojej stronie, ponieważ to ja nie wiedziałam, jak się poprawnie zachować w niektórych sytuacjach.

Spacer po Kopenhadze zaczęłyśmy od Strøget. Jest to wspomniany przeze mnie wcześniej najdłuższy deptak typu „łódzka Piotrkowska” z tą różnicą, że obejmuje dziesięć ulic, a nie jedną.

mapa

Ulice zaznaczone na mapie na zielono to właśnie Strøget.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Największym celem naszego spaceru po tej ulicy było Nyhavn, lub jak Meredith lubiła na to mawiać zangielszczając duńską nazwę – Najhevyn 😉 Wierzcie mi lub nie, ale gdy myślę o tym miejscu, to myślę przez nią o nim jako o „Najhevyn” 😀

Kto z nas nie zna tego widoku? 9

No, okej. Może nie każdy, mimo to jest jednym z najpopularniejszych europejskich starych portów, a wyróżniają go owe różnokolorowe wąskie kamieniczki. W tym momencie służy jako turystyczny kanał z restauracjami, jako miejsce, gdzie można odpocząć. A kiedyś? Został zbudowany w latach 1671-73 z inicjatywy króla Christiana V, aby ożywić handel w mieście. Dosłownie ‚Nyhavn’ oznacza ‚Nowy Port’. Cóż, może wtedy owszem 🙂 Ale przetrwał po dziś dzień, i liczy sobie 342 lata, a najstarsza z kamieniczek (nr. 9) 334 lata.

4 10

 

Nie mogłam sobie odmówić zdjęcia z rozpostartymi ramionami, już przez znajomego przemianowane na zdjęcie typu „Świebodzin” 😉 Co zabawne, na Nyhavn byłyśmy dwa razy, ponieważ za pierwszym razem zapomniałam owego „świebodzińskiego” zdjęcia zrobić. W ten sposób zobaczyłyśmy przynajmniej całą Strøget 😉

Następnym punktem wycieczki był ogród/park Rosenborg (Rosenborg Have) i podziwianie zamku Rosenborg (Rosenborg Slot). Przyznam szczerze, że dawno nie widziałam tak pięknego i zadbanego parku. Dzień był słoneczny, bardzo ciepły, więc trawniki i ławki były dosłownie okupowane przez masy ludzi.

5 10a 11a 12a

 

Po spacerze w parku skierowałyśmy się w stronę Nørreport, i własnie wtedy przypomniałam sobie o zdjęciu. Czasu miałyśmy jeszcze całkiem sporo, więc idąc deptakiem zatrzymałyśmy się jeszcze na jedzenie oraz aby kupić jakieś pamiątki. Co zaobserwowałyśmy, to oczywiście fakt, że ceny są wymarzone, porównując do cen w Oslo. Zaczęłyśmy się zastanawiać, czemu nie wybrałyśmy wymiany studenckiej w Kopenhadze, zamiast w Oslo 😉 (i tak bym nie zamieniła tej w Oslo na żadną inną 😛 ).

Spacerowałyśmy łącznie 6 godzin, zobaczyłyśmy to, co chciałyśmy zobaczyć; to, co było zaplanowane. Byłyśmy tak niesamowicie zmęczone, że zdążyłyśmy odjechać na prom shuttle-busem, który był o pół godziny wcześniej, niż ten, którym planowałyśmy wracać. Ale co najważniejsze – zmęczenie było szczęśliwe 🙂 Spacer po Kopenhadze uważam za udany!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s