Gateway to The Fjords (2/3)

Ostatnie tygodnie były jak rollercoaster: zwariowane, zakręcone i bardzo szybkie. Miałyśmy naprawdę dużo do zrobienia, prac do napisania, dokumentów do wypełnienia, gości… Ale cudem znalazłam chwilę, wstając wcześniej (mało brakowało, a w ogóle bym nie otworzyła oczu), żeby zabrać się za kontynuację opowiastki z Bergen. Oto ona!

Gdzie się zatrzymać?

Centrum turystyczne Bergen nie jest duże, z resztą, ta sama sytuacja jest w Oslo. Nie mniej jednak, Bergen jest mniejsze, więc atrakcje są ściśle skupione. Oczywiście, zależy również o jakich atrakcjach mówimy. Chciałabym pisać w tym momencie o tych typu: zdobywanie Siedmiu Szczytów dookoła Bergen, lub eksplorowanie fiordów, ale nie tym razem. Tym razem nasza przygoda miała na celu poznanie samego Bergen. Dlatego, z koniecznym wyprzedzeniem, zarezerwowaliśmy noclegi w samym sercu hanzeatyckiego miasta.
Jeśli więc jesteście w Bergen i szukacie miejsca, gdzie możecie się tylko przespać i rano wyruszyć w drogę polecam Bergen YMCA Hostel. Ale tylko, gdy naprawdę zależy Wam na czasie, zwiedzaniu, a nie na wysokim komforcie, ponieważ piętrowe łóżka (choć naprawdę wygodne – śmiem twierdzić, że wygodniejsze, niż moje własne w Oslo) są ulokowane w dużych salach sypialnych (16 osób w każdej). Prysznic, korzystanie z kuchni oraz pokój wspólny – miejsce spotkań (oraz miejsce, gdzie można przekoczować od rana, gdy skończyła Ci się rezerwacja, do wieczora, gdy odjeżdża Twój pociąg) są w cenie. Właśnie, cena. Nie ma drugiego, tańszego hostelu w Bergen, bo oczywiście nie wspominam w tym momencie o campingach, ponieważ cena jaką zapłacimy za jedną noc to 190 NOK.

Co zwiedzić, czyli Bergen’s essentials

Z naszej czwórki w Bergen najkrócej byłam ja – jedną noc, przy czym dotarłam dosyć późno, jak na zwiedzanie, czyli ok. 19:00. Mimo to, uważam, że jak na błyskawiczne zobaczenie w Bergen to, czego chciałam – półtora dnia było idealne!

1. Bryggen

Będąc w Bergen nie da się pominąć tej atrakcji. Jest sztandarowa, wizytówkowa i w ogóle „must to see”.
Pierwsze budynki w Bergen były usytuowane właśnie tam, a miejsce to – Bryggen – było przez wiele setek lat najważniejszym miejscem w mieście, jego sercem. Przez wieki, mimo trawiących je czasem pożarów, było odbudowywane, odnawiane lecz na pierwotną modłę, i właściwie jego wygląd się nie zmienił. Co ważne – Bryggen znajduje się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO, a samo Bergen uznawane jest za Miasto Światowego Dziedzictwa (World Heritage City). Bryggen słynie z tego, że w 1360 roku Liga Hanzeatycka (German Hanseatic League) umieściła jedno ze swoich biur eksportu właśnie tam, dzięki czemu przez prawie 400 lat odbywał się ciągły handel.
Gdy weszłam w wąskie, pokrzywione zębem czasu i pachnące drewnem uliczki oraz chwiejne galeryjki Bryggen, poczułam się jakby ktoś wsadził mnie w maszynę do przenoszenia w czasie i wysadził w późnym średniowieczu, bądź wczesnym renesansie. Uwielbiam takie klimaty, dlatego zakochałam się w Bryggen, mimo padającego ciągle deszczu.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

2. Fløibanen i góra Fløyen

Jeśli jesteście norwegofilami to pewnie kojarzycie zdjęcia typu:

cropped-cropped-7.jpg

Ja jestem i kojarzyłam od zawsze, przy czym znalezienie takiego zdjęcia na Google grafika nie jest żadnym problemem, ani w sumie nie zachwyca aż tak. Jednak, gdy zrobisz je sam zdjęcie zyskuje na wartości emocjonalnej i jest najpiękniejsze na świecie, a w ogóle to właśnie stoisz na szczycie świata i możesz już umierać szczęśliwy. Tak przynajmniej było w moim przypadku.
Góra, z której robiłam zdjęcie, nazywa się Fløyen (320m). Można na nią wejść, można na nią wjechać. Czym? Kolejka – Fløibanen – również jest niemałą atrakcją, mimo, że jedzie się ok. 5-7 minut, na pewno nie więcej. Rozrywka ta kosztuje 45 NOK w jedną stronę, ale jest warta tych pieniędzy. Z wagonika rozciąga się przepiękny, panoramiczny widok na miasto i okolice.

(P.S. gdy klikniesz w zdjęcie – będzie większe!)

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Po zachłyśnięciu się wspaniałym widokiem, kontemplacji, zachwycie i czym tam jeszcze, zamiast wsiadać w wagonik i zjeżdżać z góry, polecam spacer. Całość – wagonik, zachwyty, spacer w dół góry do centrum, zajmuje ok. 2 godziny spokojnego, wolnego tempa. Idzie się przez las, mija szemrzące strumyki, wdycha świeże, górskie powietrze i podziwia Bergen z góry.

3. Fantoft stavkirke

Kościół typu stav jest kościołem klepkowym, zbudowanym bez użycia gwoździa. W średniowiecznej Skandynawii powstało tych kościołów około 1000. Do dziś zachowało się blisko 30.

Ciekawostka: prawie wszystkie, oprócz jednego, znajdują się w Norwegii! Właśnie, oprócz jednego. Otóż, ten jeden nazwany został Świątynią Wang i mieści się… w Karpaczu.

Wszystko, co robię w Norwegii, jest spełnieniem moich największych, odwiecznych marzeń, więc rozumie się samo przez się, że i zobaczenie na żywo prawdziwego stavkirke nim było. Zawsze powtarzam, że należy wierzyć w spełnienie się marzeń, no i proszę – kolejne się spełniło 🙂 A nawet podwójnie, ale o tym innym razem.

Kościół, który odwiedziliśmy został tak naprawdę wybudowany w Sogn, w 1150 roku. Do Fantoft został przeniesiony w 1883 roku. 6 czerwca 1992 spłonął, lecz został odbudowany i wygląda dokładnie tak, jak wyglądał przed pożarem.
Aby dojechać do kościoła Fantoft należy jechać za miasto tramwajem (bilety są 90 minutowe, z możliwością przesiadek i kosztują ok. 50 NOK), a dalej do miejsca zaprowadzą nas znaki.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s