Gateway to the Fjords (1/3)

Na liście moich największych marzeń od dawien dawna, tchnące hanzeatycką historią i atmosferą, skurczone i ściśnięte przez otaczające je góry, będące swoistą norweską „Bramą do Fiordów”, Panie i Panowie – przedstawiam Wam… Bergen!

The Eden Project – Fumes

Mówi się, że sama podróż pociągiem do Bergen jest niesamowita, zapiera dech w piersiach. Mówi się, że to najpiękniejszy odcinek kolejowy na świecie. Cóż, to prawda. Zapłaciłabym każdą cenę, aby to zobaczyć. NSB (kolej norweska) mogłaby zażądać sobie nawet 1000 koron norweskich za przejazd w jedną stronę – wciąż byłoby warto. Teraz wiem, że niepotrzebnie barowałam się z samą sobą, gdy przyszło do finansowej decyzji „Jechać, czy nie jechać?”. Bilety zamówione z wyprzedzeniem kosztowały w obie strony 500 koron (250,- w jedną), co teraz uważam za tani biznes, w zamian za widoki i sam pobyt w Bergen.

Wyjechałam z Oslo Sentralstasjon 11 kwietnia. Pociąg miałam o 12:03 z peronu 19. Ach, ten pociąg… Będąc u siebie, na Bjerregaards gate, zorientowałam się, że godzina jest już późna. Wypadłam z pokoju jak szalona, nie zabrałam drugiej karty pamięci do aparatu dla Asi, Pauli i Javier’a, którzy już w Bergen byli od dwóch dni. Stwierdziłam, że jak nie złapię autobusu 37, to zwyczajnie nigdzie nie pojadę. Kierowca nie mógł mi sprzedać biletu, bo maszyna była zepsuta, więc jechałam na gapę (dla zobrazowania mojego panicznego strachu w autobusie – 900 NOK kary za jazdę bez biletu) z duszą na ramieniu. Z przystanku pobiegłam na stację i oto, co zobaczyłam na interaktywnej tablicy: „TRAIN TO BERGEN – 12:03 – CANCELLED”. Serce mi zamarło, stałam jak wmurowana przez parę sekund. Na drugiej tablicy było napisane, że mamy jechać autobusem. W głowie przeleciały mi wszystkie najgorsze myśli, obrazy i filmy jakie widziałam z pociągu do Bergen gdzieś na YouTube i poczułam tak straszny zawód, że zachciało mi się płakać. Poza tym – pociąg miał wszystkie wygody jakich potrzebuje podróżujący przez 7 godzin. Nie mogłam zastanawiać się zbyt długo, bo zostały mi dwie minuty do odnalezienia autobusu, gdzieś na peronie. Wpadłam tam praktycznie w ostatniej chwili i jeszcze korzystając z Wi-Fi na stacji napisałam do Asi płaczliwe wiadomości. W dodatku zorientowałam się, że zapomniałam z domu aparatu, bo nie znalazłam go na wierzchu plecaka. W myślach układałam jadowitą treść listu reklamacyjnego do NSB za niezapewnienie mi tych wygód, za które zapłaciłam oraz przeklinałam samą siebie za kręcenie ujęć w pokoju „przed podróżą”, po czym zwyczajnie się rozpłakałam. Nie ma co, dzień zaczął się fantastycznie.

Po około godzinie, ku mojemu wielkiemu szczęściu, los się odmienił – przesiedliśmy się do pociągu! Cóż za radość! Wi-Fi, toaleta i wygodne siedzenia! Prawdę mówią ci, którzy zachwycają się tymi widokami podczas jazdy. Prawdziwa podróż zaczęła się właśnie wtedy. Bo najfajniejsza w podróży jest sama droga! Kto się zgodzi?

This slideshow requires JavaScript.

~ Aśka

Advertisements

Jedna uwaga do wpisu “Gateway to the Fjords (1/3)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s