Święta, Święta i po Świętach!

No, właśnie. Jak to wygląda tutaj? Święta Wielkanocne w Oslo, z dala od domu, z dala od polskich tradycyjnych produktów. W jakim kościele poświęcić świąteczne jedzenie? Jak obchodzić Wielki Tydzień? Jak wyglądają msze po norwesku?

Postaram się odpowiedzieć na te pytania tym oto postem! 🙂
snapchat: janejesuis

Miałyśmy niesamowite szczęście, że Asia przed Świętami poleciała do Polski 🙂 Dzięki temu do naszej studenckiej, acz tradycyjnej święconki mogłyśmy włożyć polską białą kiełbasę (oczywiście, białą kiełbasę znalazłam również w Remie, całkiem niedrogą, zakupiłam ją i dopiero później dowiedziałam się, że Asia przywiezie polską :)), chrzan, oraz prawdziwe jajka ze wsi.

Tak wyglądała nasza studencka, zagraniczna święconka 🙂

studencka święconka w Oslo 🙂

św. Olaf
Jeśli chodzi o święcenie, to wybrałyśmy się do św. Olafa, ponieważ jest najbliżej, a w dodatku msza była przeprowadzona w języku polskim.

Świąt nie spędziłyśmy same – przygotowałyśmy świąteczną, polską kolację dla naszych przyjaciół.

Podczas Wielkiego Tygodnia uczęszczałam na różne msze w różnych kościołach. U św. Olafa byłam na mszach w języku norweskim i muszę przyznać, że zachwycił mnie śpiew chóru i gra organów. Poza tym tę mszę, na której byłam, prowadziło ok. 45 księży z biskupem na czele. Samo wnętrze nie jest ociekające złotem jak to bywa czasem w wielkich kościołach, jest skromne, ale wciąż piękne.

Dzięki naszemu przyjacielowi, Gunnarowi, odkryłam rówież inny kościół – kościół św. Marka. Msza była prowadzona w języku angielskim i szczerze powiedziawszy – w takiej mszy jeszcze nigdy nie brałam udziału. Na początku przez ok. 20 minut gra zespół, jest to swego rodzaju koncert z piosenkami chrześcijańskimi w aranżacjach rockowych. Światła są zgaszone, rolety spuszczone. Następnie jest czas ogłoszeń, po czym odśpiewywana jest Hosanna, ksiądz opowiada anegdotę o Norwegach i śniegu, i dopiero po tym przechodzimy do mszy. Kazanie i sama msza również wygląda zupełnie inaczej. Sama Eucharystia polega na łamaniu chleba i wypiciu wina. Msza kończy się grą zespołu, śpiewem. Po mszy czeka na nas ciepły posiłek, kurs norweskiego, herbata, kawa i dobre towarzystwo 🙂

Moim ulubionym kościołem, jak dotąd, okazał się stary kościółek średniowieczny, do którego z naszego miejsca zakwaterowania mamy trzy minuty i widzimy go z okien kuchni. Pisałam o nim trochę tutaj. Jest cały z kamienia i ma nietypową, acz wyśmienitą akustykę. Msze są kameralne, prowadzone w języku norweskim z pięknym śpiewem.

Podsumowując: Święta były udane, mimo, że za granicą – nie były samotne, a przy okazji miałam możliwość zobaczenia jak wyglądają msze w innym kraju podczas Wielkiego Tygodnia 🙂
W międzyczasie, jeszcze przed Świętami, nasza koleżanka z Pekinu, Jianni, miała urodziny i z tej okazji zaprosiła nas na prawdziwe chińskie przysmaki własnej roboty do jej kuchni. Pycha! 

Natomiast dziś…

A u Was jaka pogoda? 🙂

z kapryśnego Oslo,
Aśka 🙂

* * * 

Przepraszamy za długą nieobecność, ale naprawdę sporo się działo, dużo wyjazdów i odwiedzin, z których już szykują się fotorelacje oraz 
w i d e o k l i p y 🙂
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s