Zajrzyjcie do nas !

Minęły ponad dwa miesiące od naszego przybycia do przepięknej stolicy Norwegii- Oslo, a jeszcze nie napisałyśmy nic o tym, jak mieszkamy. Organizacja zajmująca się przydzielaniem akademików ulokowała nas w jednym z tańszych domów studenckich w Oslo. Mimo, że nie jest to pierwszej klasy bursa warunki mieszkaniowe są dużo lepsze niż te, które widzimy w polskich akademikach. Każda z nas ma pokój dla siebie, który według informacji podanej na stronie organizacji powinienem mieć około trzynastu metrów kwadratowych i pewnie tyle ma, nie pokusiłam się na sprawdzenie. W środku jest podstawowe wyposażenie: łóżko, biurko, dwa krzesła, stolik, regał na książki, szafa, umywalka i dwa lustra. Pościel i inne rzeczy student musi załatwić sobie sam.

Z Aśką dziele tylko malutki przedpokój i suszarkę na ubrania, która się w nim znajduje.Wychodzimy z naszego mieszkania na korytarz, na którym znajdziemy toaletę, łazienkę i miejsce, w którym spędzam dość dużo czasu, czyli kuchnię.

Pomimo, że na naszym piętrze mieszka szesnaście osób nigdy jeszcze nie musiałam czekać w kolejce pod prysznic. Podobnie z korzystaniem z kuchni. Może dwa razy byłyśmy zmuszone przełożyć gotowanie obiadu na inną godzinę, bo wszystkie palniki były zajęte. Poza tym kuchnia jest duża, więc kilka osób na raz bez problemu może przygotowywać sobie jedzenie. Na każdego mieszkańca przypada jedna szafka z szufladą i półka w lodówce.

Niezwykle ważne jest podpisanie półek w lodówce. Jeśli tego nie zrobimy ktoś może potraktować nasze jedzenie jako wspólne i sięgnąć po nie, kiedy tylko poczuje taką potrzebę.

W kuchni oprócz tego znajduje się jeszcze mikrofala, czajnik elektryczny, toster, zapiekacz, mikser, blender, naczynia, sztućce, garnki i patelnie. Jednym słowem jest ona w pełni wyposażona, czego nie można powiedzieć o innych kuchniach w akademiku, w których nie ma dosłownie nic i każdy musi mieć swój własny sprzęt kuchenny. Naszą wyróżnia coś jeszcze, a mianowicie liczba kartek z „przykazaniami”, jak postępować w kuchni.

Wiadomo, jak to w akademiku nie wszyscy po sobie sprzątają, ale nie można powiedzieć, że jest brudno. Co tydzień inna para pokoi ma obowiązek dbania o czystość w kuchni i wynoszenia śmieci.

Wymigać się nie da, Norwedzy bardzo poważnie podchodzą do sprawy i jeśli ktoś nie wywiązuje się ze swoich powinności może zostać upomniany w formie papierowej:

lub elektronicznej:

Na naszym piętrze znajduje się również przechowalnia rzeczy i wyjście na taras, na którym mogłabym spędzać całe godziny, o ile temperatura na to pozwala.

zdj. by Aśka

Generalnie mieszkanie w akademiku w Norwegii nie jest tak uciążliwe, jak często w Polsce. Mimo tego, że budynek w którym mieszkamy nie należy do nowych wszędzie jest czysto i schludnie, na ścianach nie ma pleśni, czy plam. Dodatkowym atutem jest to, że nikt nie musi zatykać sobie uszu, żeby nauczyć się do egzaminu, czy zrobić projekt na zajęcia. Do wad zaliczyć można częste alarmy pożarowe, które nie raz napędziły nam stracha i konieczność stosowania kart magnetycznych za pomocą, których otwiera się drzwi na poszczególne piętra. Oczywiście ma to na celu poprawę bezpieczeństwa, ale czekanie na kogoś, kto wyjdzie na korytarz i uwolni Cię ze „szklanego akwarium”(korytarz między, w którym znajduje się winda), tylko dlatego że nie wzięło się swojej karty jest naprawdę irytujące.

Macie pytania? Piszcie 🙂

Asia z coraz bardziej wiosennego Oslo 🙂

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Zajrzyjcie do nas !

  1. Halo! Czemu nie ma żadnego wpisu od miesiąca? Też planuję jechać na erasmusa do Norwegii, więc Wasz blog bardzo mnie interesuje. Czekam na więcej! 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s