Jolien&Valentin

Ta dwójka uśmiechniętych ludzi na zdjęciu to również studenci Volda University College. Tak, jak ja i reszta Erasmusów wybrali Norwegię jako kraj na swoją wymianę studencką. Tak im się tutaj spodobało, że postanowili zostać na dłużej. Jolien pochodzi z Belgii i spędziła na uczelni już cały pełny rok. Valentin z Rumunii ma zdecydowanie dłuższy staż – to już jego czwarty rok w Voldzie. Zadomowili się tutaj na tyle, że postanowili zacząć uczyć się języka norweskiego (i bardzo dobrze im to wychodzi, bo mogą już uczestniczyć w zajęciach dla „miejscowych”). Zaangażowali się w prowadzenie Pangai – miejsca spotkań wszystkich zagranicznych studentów, Erasmusów i Internationalsów. Ich biuro znajduje się w głównym budynku uczelni, Berte Kanutte. I jest czymś znacznie więcej niż tylko miejscem do załatwiania papierkowych spraw związanych z przyjazdem i pobytem tutaj. Działają zazwyczaj od 10 do 16 (czasem nawet dłużej) i są zawsze „pełni” ludzi. Każdy chętnie tam przychodzi, bo można spotkać innych podobnych do sobie, napić się kawy i poobserwować życie przeciętnego Studenta-Norwega. Internet, wygodne kanapy i uśmiechnięci ludzie – nic dziwnego, że w ciągu dnia chętnie tam wpadamy.

Ale wracam już do początku mojej historii, momentu kiedy postawiłam dwie stopy na ziemi. Retrospekcja. Jesteśmy na lotnisku Ørsta/Volda. Moje walizki pojawiły się na taśmie. Nie zdążyłam do niej podejść, a Valentin już pakował je do bagażnika samochodu. Ciekawy fakt! Samochód był obklejony zieloną tapetą z wymownym napisem Be moved. No naprawdę mną poruszyło, gdy objeżdżaliśmy wokół górę. Bo jak się okazało uczelnia i miasteczko znajdują się po drugiej stronie wielkiego masywu górskiego. Przez całą, nie taką długą 10 minutową drogę, Jolien i Valentin nie dawali mi odczuć samotności. Zadawali dużo pytań, uspokajali i radzili co i jak zrobić. Ja, trochę przygłucha po lądowaniu i otumaniona całą sytuacją nie usłyszałam połowy rzeczy, ale najważniejsze, że uśmiech nie schodził z mojej i ich twarzy. Zaparkowaliśmy pięknie tuż przed wejściem do Heltne D – mojego domu na najbliższe 5 miesięcy. Valentin wniósł walizkę na trzecie piętro (trochę było mi wtedy głupio). Pierwszy pokój po lewej, na wprost kuchni, numer 302. Wewnątrz czekał na mnie już „zestaw przetrwania” (inaczej mówiąc „zestaw powitalny”), składający się z patelni, dwóch talerzy, sztućców i szklanki. Przeważnie wszystkie te rzeczy zabieramy ze sobą do kuchni i układamy w szafkach z napisem „Felles”, co oznacza „wspólny”. Każdy może korzystać z naszej patelni, a my z garnków innych współlokatorów. Na łóżku czekała już kołdra, poduszka i nowiutkie poszewki. Wszystko miękkie, przytulne i zapraszające do spania. Jednak zanim mogłam odpocząć, czekała mnie jeszcze wycieczka po akademiku. Valentin i Jolien pokazali mi saunę, pralnię i suszarnię (dostaje się specjalnie zakodowane karty magnetyczne Miele, na które przelewa się online pieniążki i można już działać. Jedno pranie – 12 koron, suszenie – 10). W pokoju na biurku leżały też „papiery informacyjne” od SFS (Student Samskipnaden) – organizacji zarządzającej wszystkimi akademikami. Obok informatorów, jak postępować w akademiku, każdy ma obowiązek wypełnić taką zieloną kartkę inwentaryzacyjną, czyli sprawdzić po kolei stan wszystkich mebli znajdujących się w pokoju. W ciągu tygodnia trzeba odwiedzić siedzibę Sfs (znajduje się naprzeciwko uniwersytetu) w celu oddania tej właśnie kartki, podpisania umowy i otrzymania kabla internetowego. W moim pokoju nie działała lampka na biurku, co skrupulatnie zanotowałam w inwentaryzacji i już po dwóch dniach czekała mnie niespodzianka. Technicy sfs przynieśli mi nowiutkie oświetlenie i zostawili kartkę na biurku z uśmiechniętą buźką. Jak się później dowiedziałam – na naprawę zgłoszonej szkody technicy sfs mają 24 godziny. I z doświadczenia mogę powiedzieć, że naprawdę działają szybko i efektywnie.

Ale przejdę teraz do najważniejszej, jak dla mnie, części pakietu powitalnego. Oprócz mapki, przewodnika towarzyskiego po Norwegii (nie, to nie był żart) znalazłam również Program Animacyjny w dniach 7 – 15 stycznia.Naprawdę chcą nas tutaj ciepło przywitać. Jakie są punkty programu?
Zawody pływackie
Noc filmowa
Koszykówka
Rejestracja nowych studentów na posterunku policji w Ålesund
Powitalna kolacja w Rokken
Wspólny wieczór i zdjęcie grupowe w Rokken
Wprowadzenie do Platformy Studenckiej Fronter
Spotkanie informacyjno-powitalne
Noc Norweska i Dyskoteka w Rokken

I wiele innych atrakcji i spotkań towarzyskich, których teraz nie jestem w stanie wszystkich wymienić.

Od razu poprawił mi się humor po tak miłym powitaniu w akademiku. Valentin i Jolien pojechali na uniwersytet a ja ruszyłam na pierwsze zakupy, do pobliskiego KIWI. Ceny mnie nie odstraszyły. Może to przez ten optymizm Valentina (naprawdę, uśmiech nie schodził mu z twarzy). Noc spędziłam pod ciepłą kołdrą w już nie tak ciepłym pokoju. Och, jak mnie denerwuje to ogrzewanie – co trzy godziny trzeba przyciskać lampkę, żeby temperatura utrzymywała się w granicach 24 stopni. Hmm, to taka mała ryska na miłym obrazku na koniec.

Gorące uściski!

– A. z zaśnieżonej Voldy
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s