Wesoły autobus z turbulencjami

Wreszcie przyszedł czas na mój pierwszy prawdziwy norweski post. Praktycznie tuż po Nowym Roku (pamiętnym pożegnalnym sylwestrze), czyli 4 stycznia wyruszyłam do Berlina. Tak, jeszcze nie do Oslo. Czekała mnie wyczerpująca podróż, która zaczęła się już o drugiej w nocy. Miałam się wyspać w samochodzie, żeby mieć siłę na cały kolejny dzień. Ale (i chyba też na szczęście) miałam miłe i rozrywkowe towarzystwo w podróży. To, co działo się w samochodzie pozostawię dla siebie. 🙂 Na pewno Sebastian, Paweł, Madzia nie dali mi zapomnieć, jak bardzo będę za nimi tutaj tęsknić. Nasza wycieczka przypominała wesoły autobus z turbulencjami. Plan podróży: Berlin – Oslo – Volda. Dwa osobne loty, dwie osobne odprawy. Damy radę!
Pożegnałam się ze wszystkimi około 6 rano na lotnisku Berlin Tegel. Godzina wylotu: 8:20. Miałam bardzo dużo czasu na odprawę, kontrolę i oglądanie kosmetyków w sklepach Duty Free. Oczywiście, siedziałam tylko w poczekalni, bo nie miałam ani siły, ani ochoty na chodzenie po lotnisku. Po prostu zostałam na swoim miejscu i czekałam na samolot. Wszystko miało pójść pięknie i przyjemnie. Niestety, tak nie było. Samolot spóźnił się prawie dwie godziny. Dla mnie oznaczało to jedno… nie polecę z Oslo do Voldy samolotem, w którym czekało na mnie zakupione już miejsce. Merde, nowy bilet, stracone pieniądze, stres po sufit. No trudno, w końcu każda dobra przygoda zaczyna się od trudności. Na docelowym lotnisku Orsta Volda (HOV) miałam być o 12:48, a wylądowałam ostatecznie o 17. Nie martwiła mnie późniejsza godzina przylotu, tylko był pewien szczegół, przez który pot leciał mi z czoła. Otóż o godzinie 13 mieli czekać na mnie na lotnisku studenci, którzy zwyczajowo są odpowiedzialni za odbiór nowych Erasmusów. A tutaj… tyle godzin opóźnienia. Nie mogłam pozwolić, żeby na mnie czekali. A sama pewnie nie dałabym razy w tych ciemnościach dojechać do akademika. Przypomniało mi się, że gdzieś tam mignął mi numer alarmowy w razie opóźnienia, zgubienia czy też zapomnienia. No tak, w pre-arrival guide, który nam wysłali kilka tygodni przed przybyciem. Gdzie ja go mam…? Ah, no tak, na komputerze. Otwieram laptopa, piszę smsa. Uf, będą po mnie o 17.
Po ostatniej w tym dniu kontroli osobistej mogę wreszcie odetchnąć z ulgą i nacieszyć wzrok stolicą Norwegii. Stolicą zamkniętą w pięknej, wypolerowanej szklanej kuli – lotnisku Oslo Gardermoen. Trzeba przyznać, że główny obiekt komunikacji powietrznej Norwegom wyszedł znakomicie. Piękne korytarze, na każdym kroku windy, widoczne oznaczenia, luksusowe kawiarnie i uśmiechające się sandwiche. Jestem w raju. Po chwili zleciałam jak upadły aniołek na ziemię. Przybiły mnie ceny. Z początkowo wybranych żelków, czekolady i kawy kupiłam wodę. Uf, dziękuję mamo za te drogocenne kanapki. Podobne tutaj kosztują blisko 200 NOK. Otrząsnęłam się, zabrałam aparat i ruszyłam do swojej poczekalni. Zdążyłam obejrzeć film François Ozon’a, odpisać na maile i już mi kazali wsiadać do samolotu. Z Oslo do Voldy poleciałam tanimi miejscowymi liniami Wideroe. Wszystkim je polecam. No może z wyjątkiem tych, którzy boją się latać. Wsiada się do takiego malutkiego samolociku i przy każdej większej chmurce myślisz, że za chwilkę się roztrzaskasz. A tak w ogóle, to nie popełniajcie tego błędu i nie lećcie przez Oslo – ceny lotów wtedy są najwyższe. Teraz są fajne połączenia z Polski do Norwegii z Wizzair (Gdańsk – Aalesund). Wysiadam z samolotu, a tutaj zimno, ciemno i na dodatek pada. Z hali przylotów uśmiechają się do mnie dwie osoby. Pędzę do nich jak najszybciej mogę. Co za widok po takim dniu! Najlepsze, co mnie dzisiaj spotkało. O nich już w kolejnej wiadomości.
Trzymajcie się!

– A. z deszczowej Voldy 
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s